Wyróżnij się albo zgiń

Angelika Borysiak

Biznes gastronomiczny dla wielu osób, które nie znają specyfiki tej branży,  wydaje się dojną krową. Nic więc dziwnego, że kolejne restauracje wyrastają jak grzyby po deszczu… i równie szybko się zamykają. Jeśli nie chcesz, aby Twoja oferta zginęła wśród tłumu musisz tak skonstruować ofertę, żeby przedstawić klientom nie tylko lepszą propozycję niż konkurencja, ale przede wszystkim inną.

O czym myślisz, gdy mowa o jedzeniu?

Zastanawiałeś się kiedyś dlaczego pewne marki trzymają mocną pozycję, a inne tkwią ciągle w tym samym miejscu? Top of mind awareness to pierwsze skojarzenie, jakie przychodzi Ci do głowy, gdy myślisz o danej kategorii produktu. Gdy masz ochotę na kakao, o jakim produkcie myślisz? Albo gdy ktoś powie krem czekoladowy, jakie jest Twoje pierwsze skojarzenie?  Ten sam mechanizm powinieneś zastosować do swojego biznesu. Wiadomo, że posiadając jedną włoską restaurację nie zaistniejesz w świadomości wszystkich Polaków, gdy Ci pomyślą o pizzy, ale dlaczego nie spróbować osiągnąć tego lokalnie?

Bądź jak Czuły Barbarzyńca

Budowanie pozytywnych skojarzeń z nazwą czy to lokalu, czy dania oraz bazowanie na wspomnieniach to zabieg lingwistyczny, który pozwala nadać potrawie pewne cechy, które nie tylko przekładają się na sprzedaż, ale również  budują wizerunek lokalu. W zależności od zamiaru – ciepły, domowy, nowoczesny. Jakie danie chętniej zamówisz- żur na zakwasie czy barszcz biały babuni? Jednak uważaj! Jeśli stosujesz taki zabieg do dania, dobrze gdyby (poza nazwą) czymś się wyróżniało – nietypową recepturą, ekologicznymi składniki etc.

Może słyszałeś o Czułym Barbarzyńcu. Ten oryginalny lokal nie dość, że postawił na ciekawy koncept pomieszczenia – połączył księgarnię z kawiarnią, to zastosował świetną grę słów zarówno w nazwie, jak i w odniesieniu do promowania miejsca: „…czule zarządzana księgarnio-kawiarnia na warszawskim i krakowskim Powiślu.Tu można się schronić przed rozkrzyczanym, barbarzyńskim światem i spokojnie sącząc kawę, zatopić się w literackim świecie.” Czytałabym…

Emocje, które sprzedają

W budowaniu świadomości marki może pomóc odpowiednia historia, która będzie stała za Twoim biznesem. Storytelling pomaga budować silny i spójny wizerunek, a także rodzi przywiązanie Klienta do marki. Nie możesz zapominać, że działasz w branży usługowej i komunikaty, które wysyłasz nie mogą być takie same jak w przypadku produktowej. Nie można wypróbować dania zanim się je zamówi. No dobra, można, ale nikt tego nie stosuje. Jeśli reklamujemy konkretny wyrób, z łatwością możemy wyróżnić jego zalety – dżem może być słodki, mieć eleganckie opakowanie itp. W restauracji oprócz walorów smakowych i wizualnych pochwal się szefem kuchni, osiągnięciami lokalu, doświadczeniem, pozytywnymi opiniami.

Istnieją miejsca, którym pomimo średniej jakości wystroju albo nawet nie najlepszej oferty gastronomicznej wiedzie się świetnie. Jak to możliwe? W swoim marketingu odwołują się do uczuć, bo wiedzą, że emocje są świetnym sprzedawcą. Jak przywiązać klienta do siebie? Jedzenie może tylko zaspokajać głód, ale może też być ucztą dla podniebienia, która sprawia radość, daje poczucie spełnienia. We współczesnym świecie ceny usług i jakość oferowanych produktów są do siebie coraz bardziej zbliżone. Wygra ten, który zaoferuje lepszą jakość obsługi i wielowymiarowe doświadczenia. Branża gastronomiczna, jak nikt inny, ma narzędzia – smaki, zapachy, estetykę potraw – żeby zbudować wokół marki właściwy dla klienta rynek doznań.

Innowacyjość jest przereklamowana

Nie musisz od razu otwierać restauracji z kuchnia molekularną albo specjałami afrykańskimi. Z pozoru zwykły biznes, taki jakich w okolicy wiele, może przynosić duże zyski, wystarczy tylko odpowiednio go „opakować”.  Jednak im bardziej konkurencyjny rynek, tym ważniejsze stają się wartości dodane. Wyobraź sobie taką sytuację – jesteś w obcym mieście, chcesz napić się kawy. Widzisz dwie kawiarnie, pierwsza: „Kawiarnia na rogu” prostokątny szyld, czarny napis na białym tle. Druga „Słodka chwila” z pastelowym szyldem i muffiną. Do której wstąpisz? Nazwa to pierwsza rzecz jaka rzuca się w oczy.  Wiele mówi o miejscu jeszcze zanim przekroczymy próg danego lokalu. Świadczy o kreatywności właściciela, albo o jej braku, daje wskazówki czego możemy spodziewać się w środku. Gra słów, ich nietypowe połączenie ma budzić ciekawość, słodka nazwa wzmagać apetyt. Albo jak ta kawiarnia na warszawskim Żoliborzu: „Usiądź sobie” – aż chce się wejść, prawda?

Zobacz też

[chatbot]

Bądź na bieżąco, polub nas na Facebooku!

Polub nas na Dziękuje, już lubię tę stronę

Lubisz ciasteczka? My też, dlatego ta strona używa cookies. Więcej o cookies przeczytasz tutaj.